• 0.000000lag
  • 0.000000lag
główne
Ad rem
701 views
no responses

Wiosna, lato, jesień, zima… i wiosna – drzewo naszego życia

Bardzo często spotykamy się z powiedzeniem „co nas nie zabije, to nas wzmocni”, które odnosi się głównie do swoistego definiowania słowa „silny”. Osobiście uważam, że przysłowie to wiąże się z cofaniem się do przeszłości i porównywaniem z teraźniejszością. To przede wszystkim głębokie zaglądanie do swojej duszy. To jakim człowiekiem jest się dzisiaj uzależnione jest od wydarzeń i osób, które miały miejsce i brały udział w naszym przeszłym życiu.

Przez całe swoje życie jesteśmy konfrontowani z sytuacjami, które wypełnione są radością i szczęściem bądź też frustracją i głębokim bólem. To jak odnosimy się do swoich doświadczeń, determinuje naszą osobowość i charakter na resztę życia. Musimy pogodzić się z tym, że ludzie przychodzą i odchodzą. Niemniej jednak niekiedy mamy tyle szczęścia, że spotykamy tą jedyną i specjalną osobę, która zostaje w sercu bez względu na to, co się dzieje. Nawet jeżeli przeznaczenie nie pozwala nam na wspólną drogę przez resztę życia, wracając do przeszłości wspomnieniami, możemy zdać sobie sprawę, że właśnie teraz (dzięki niej) jesteśmy lepszą osobą.

„Wiosna, lato, jesień, zima… i wiosna” to jeden z pięciu moich ukochanych filmów. To zdecydowanie jeden z najbardziej prostych, cudownych medytacyjno-refleksyjnych obrazów, które miałam przyjemność oglądać w całym swoim życiu. Głównym bohaterem w filmie są pory roku, które ilustrują cykliczną podróż przez życie. Subtelna nić buddyjskiej ideologii pomaga zrozumieć historię i podróż bohaterów poprzez naturalnie następujące po sobie pory roku.

Każdego roku, w okolicach daty swoich urodzin, sprawiam sobie przyjemność i oglądam „Wiosna, lato, jesień, zima… i wiosna”, by za każdym razem przenieść się do magicznego świata wypełnionego mądrością, spokojem i majestatycznym pięknem przyrody. Nie jestem buddystką tak więc symbole, które w subtelny sposób wplecione zostały w każdą scenę filmową, zaczynam powoli rozumieć i coraz bardziej doceniać. Chociaż mogę szczerze przyznać, że niewiedza na temat buddyzmu, nie stanowi przeszkody do przyjrzenia się temu pięknemu obrazowi i chwilowemu zanurzeniu w refleksji.

Mądrość, Spokój, Majestat Przyrody

Pamiętam, że po pierwszym zobaczeniu filmu usiadłam i obiecałam sobie, że zacznę dowiadywać się możliwie jak najwięcej na temat buddyjskiej symboliki. Tak więc już od lat oglądam ten niesamowity film, fascynując się brakiem dialogu, który został zamieniony na niesamowitą chemię pomiędzy aktorami. To właśnie oni w mistrzowski sposób przekazują emocje. Jeżeli mamy odrobinę szczęścia w życiu możemy doświadczyć tego rodzaju chemii, chociażby raz. Jeśli mamy oczywiście odrobinę przysłowiowego głupiego szczęścia.

Muszę przyznać, że rzadko jakikolwiek film wywarł na mnie tak olbrzymie wrażenie, głęboko mnie poruszając. Dzieląc się tym przeżyciem z Wami mogę przeprowadzić recenzję filmu w jednym akapicie bądź też dyskutować przez godzinę. Ale to, co chciałabym Wam przekazać najważniejszego, moi drodzy czytelnicy, patrząc na naukę podczas życiowej podróży. Istotne jest by zajrzeć w głąb siebie i pogodzić się z trzema aspektami: życiem, czasem i zmianą.  

You Might Also Like

Brak Komentarzy

Zostaw komentarz